Technologia

Zakup wykonany przez agenta bez świadomej zgody: nowy problem autonomicznych przeglądarek

Agent dostał proste polecenie: kupić Apple Watch. Nie poprosił jednak użytkownika o zatwierdzenie konkretnego sklepu, ceny ani użycia zapisanej karty. Sam dodał produkt do koszyka, uzupełnił adres i dane płatnicze, a następnie przeszedł przez zakup. Problem był większy niż brak dodatkowego kliknięcia „potwierdzam”: sklep był przygotowaną przez badaczy imitacją Walmartu.

Ten kontrolowany test bezpieczeństwa przeprowadzony w 2025 r. na przeglądarce Perplexity Comet dobrze pokazuje, gdzie zaczyna się problem autonomicznych przeglądarek. Użytkownik może zgodzić się na wykonanie zadania, ale niekoniecznie na każdą decyzję, którą agent podejmie po drodze. Polecenie „kup zegarek” nie musi oznaczać: „kup go w dowolnym sklepie, za dowolną akceptowalną przez ciebie cenę i przekaż temu sklepowi dane mojej karty”.

W zwykłej przeglądarce to człowiek przechodzi przez kolejne ekrany i widzi, kiedy porównywanie ofert zamienia się w zobowiązanie do zapłaty. W przeglądarce agentowej kilka etapów może zostać skompresowanych do jednego polecenia. To wygodne, dopóki agent prawidłowo rozumie granice upoważnienia. Gdy popełni błąd, konsekwencją nie jest już tylko nietrafiona odpowiedź wygenerowana przez model. Może nią być realna transakcja.

Polecenie „kup” nie określa jeszcze granic zgody

Autonomiczna przeglądarka nie jest zwykłym chatbotem z dodatkowym oknem internetowym. Agent może dostać dostęp do funkcji takich jak nawigowanie po stronach, naciskanie przycisków, uzupełnianie formularzy, korzystanie z aktywnej sesji użytkownika czy wykonywanie wieloetapowych zadań. Jeżeli przeglądarka ma dostęp do zapisanych danych, zakres praktycznych możliwości rośnie jeszcze bardziej.

Właśnie dlatego kluczowe staje się rozdzielenie dwóch rzeczy: zgody na cel oraz zgody na konkretną czynność powodującą skutki finansowe.

Polecenie:

„Znajdź najtańsze słuchawki Sony WH-1000XM6 i kup je”

zawiera zgodę na zakup znacznie wyraźniejszą niż:

„Znajdź mi dobrą ofertę na Sony WH-1000XM6”.

Nawet pierwsza instrukcja pozostawia jednak otwarte pytania. Co, jeśli agent znajdzie ofertę za 1 799 zł w sklepie, którego użytkownik nie zna? Czy może zaakceptować dostawę za 49 zł? Czy może wybrać sprzedawcę z marketplace’u zamiast oficjalnego sklepu? Czy wolno mu wykorzystać kartę służbową zapisaną w przeglądarce? A jeśli cena zmieni się z 1 799 zł na 1 949 zł pomiędzy dodaniem produktu do koszyka a płatnością?

Dobrze zaprojektowany agent powinien mieć granice transakcji określone przed rozpoczęciem zadania, przykładowo:

  • maksymalna cena produktu: 1 850 zł,

  • maksymalny koszt dostawy: 20 zł,

  • zakup wyłącznie u sprzedawcy z określonej listy lub o ustalonym poziomie wiarygodności,

  • zakaz wykorzystywania innych metod płatności niż wskazana,

  • obowiązkowe zatrzymanie przed ostatecznym złożeniem zamówienia.

Najbezpieczniejszy model jest jeszcze prostszy: agent może wyszukać produkt, porównać parametry, przygotować koszyk i uzupełnić dane, ale ostatnia czynność powodująca powstanie zobowiązania finansowego pozostaje po stronie człowieka.

To niewielka niedogodność. Automatyzacja przestaje wtedy być całkowicie bezobsługowa. Przy zakupach jest to jednak sensowny koszt bezpieczeństwa, szczególnie gdy agent korzysta z zapisanej karty lub działa na koncie, na którym nie ustawiono niskich limitów.

Problem dobrze pokazuje badanie Guardio z sierpnia 2025 r. Badacze przygotowali imitację sklepu Walmart i polecili agentowi Comet kupić Apple Watch. W jednej z prób system przeszedł przez proces zakupu, automatycznie wypełniając zapisany adres oraz dane karty bez dodatkowego potwierdzenia użytkownika. Co istotne, zachowanie nie było całkowicie powtarzalne: w innych testach agent potrafił odmówić albo zatrzymać się przed płatnością. Dla użytkownika to nie jest dobra wiadomość. Mechanizm bezpieczeństwa, który raz blokuje transakcję, a innym razem ją przepuszcza, trudno traktować jako przewidywalną kontrolę.

Prompt injection zmienia stronę internetową w instrukcję dla agenta

Najbardziej kłopotliwy błąd nie polega na tym, że model źle zrozumie polecenie użytkownika. Znacznie gorsza sytuacja powstaje wtedy, gdy instrukcję dla agenta umieści ktoś obcy na odwiedzanej stronie.

To tzw. indirect prompt injection, czyli pośrednie wstrzyknięcie polecenia. Strona może zawierać tekst przeznaczony nie dla człowieka, lecz dla modelu analizującego jej treść. Instrukcja może znaleźć się w widocznym opisie produktu, komentarzu użytkownika, kodzie strony, elemencie o niewielkim kontraście albo innym fragmencie treści przetwarzanej przez agenta.

Schemat ataku jest prosty:

  1. użytkownik mówi agentowi: „porównaj te trzy oferty”;

  2. agent otwiera strony sprzedawców;

  3. jedna z nich zawiera instrukcję próbującą zmienić jego zachowanie;

  4. model błędnie traktuje treść strony jak część polecenia;

  5. agent wykonuje czynność, której użytkownik nie zlecił.

Takie zagrożenie nie jest już wyłącznie akademickim scenariuszem. Brave w testach przeglądarki Perplexity Comet pokazywał, że treść odwiedzanej strony może próbować przejąć tok działania asystenta. Google wskazywał z kolei pośrednie prompt injection jako jedno z podstawowych zagrożeń dla agentowych przeglądarek, ponieważ złośliwe polecenie może znajdować się zarówno na stronie głównej, jak i w osadzonych treściach czy komentarzach.

Różnica względem klasycznego phishingu jest zasadnicza. Człowiek może zauważyć dziwną domenę, literówkę, podejrzany regulamin albo absurdalnie niską cenę. Agent koncentrujący się na realizacji celu może uznać takie elementy za nieistotne dla zadania.

W praktyce oznacza to, że autonomiczny zakup powinien mieć technicznie oddzielony etap wyszukiwania od etapu płatności. Sam komunikat systemowy w rodzaju „nie wykonuj podejrzanych instrukcji ze stron” nie daje wystarczającej gwarancji.

Lepszy model bezpieczeństwa zakłada kilka niezależnych barier:

  • treść strony nie może sama rozszerzyć uprawnień agenta;

  • zmiana adresu dostawy albo metody płatności wymaga osobnego zatwierdzenia;

  • agent nie powinien mieć dostępu do wszystkich zapisanych danych tylko dlatego, że wykonuje zadanie zakupowe;

  • transakcja powyżej określonego limitu musi zostać przerwana przed finalizacją;

  • sklep i kwota powinny zostać ponownie sprawdzone bezpośrednio przed płatnością.

Szczególnie ważny jest ostatni punkt. Agent może zweryfikować domenę podczas wyszukiwania, a kilka kroków później znaleźć się już pod innym adresem po przekierowaniu. Kontrola wykonana tylko na początku procesu jest więc za słaba.

Prawo nadal zakłada, że przed zapłatą decyzję podejmuje człowiek

Polskie prawo konsumenckie zostało napisane dla świata, w którym to konsument ostatecznie naciska przycisk zakupu. Art. 17 ustawy o prawach konsumenta wymaga, aby przy umowie zawieranej elektronicznie konsument wyraźnie potwierdził, że wie, iż zamówienie pociąga za sobą obowiązek zapłaty.

Jeżeli zamówienie składane jest za pomocą przycisku lub podobnej funkcji, oznaczenie musi jednoznacznie wskazywać konsekwencję finansową. UOKiK jako prawidłowe przykłady podaje m.in. sformułowania „kup teraz”, „zapłać teraz” czy „potwierdź zakup”. Samo „potwierdź” albo „zamów teraz” może nie spełniać tego standardu. Jeżeli wymagane oznaczenie nie występuje, ustawa przewiduje bardzo konkretny skutek: umowa nie zostaje zawarta.

Autonomiczny agent komplikuje ten mechanizm. Przycisk nadal może być prawidłowo opisany, lecz naciska go oprogramowanie. Powstaje wtedy pytanie, czy wcześniejsze upoważnienie agenta obejmowało również świadome potwierdzenie dokładnie tej transakcji: z tym sprzedawcą, tą ceną, kosztami dodatkowymi i wybraną metodą płatności.

Prawo unijne nie daje jeszcze osobnego, prostego mechanizmu typu „zgoda konsumenta dla AI-agenta”. Obowiązujące przepisy trzeba więc stosować do nowego modelu technicznego. To jedna z najważniejszych luk praktycznych agentowego handlu.

Do tego dochodzą płatności. W Europejskim Obszarze Gospodarczym elektroniczne transakcje są objęte mechanizmami silnego uwierzytelnienia klienta, czyli SCA, wynikającymi z PSD2, choć przepisy przewidują wyjątki. W praktyce użytkownik może zetknąć się z zatwierdzeniem płatności w aplikacji bankowej, biometrią albo innym dodatkowym elementem uwierzytelnienia. Nie należy jednak traktować SCA jako uniwersalnego „bezpiecznika agenta”. Nie każda płatność wymaga ponownego ręcznego potwierdzenia, a zapisany instrument płatniczy i zastosowane wyjątki mogą sprawić, że proces przejdzie znacznie dalej, niż użytkownik zakładał.

Od 2 sierpnia 2026 r. stosowane są również określone obowiązki przejrzystości z art. 50 unijnego AI Act. Przepisy obejmują między innymi systemy AI przeznaczone do bezpośredniej interakcji z ludźmi i wymagają, aby człowiek był odpowiednio informowany o kontakcie z systemem AI. Nie rozwiązuje to jednak podstawowego problemu autoryzacji zakupu. Informacja „rozmawiasz z AI” nie odpowiada na pytanie, które decyzje finansowe AI może podjąć samodzielnie.

Dla użytkownika w Polsce praktyczna reguła powinna być znacznie bardziej restrykcyjna niż domyślne ustawienia wygodnej automatyzacji. Agent może samodzielnie wyszukiwać i porównywać. Może przygotować koszyk. Przy płatności powinien dostać twardą granicę.

Najrozsądniejsze ustawienie wygląda dziś tak:

agent przygotowuje transakcję → człowiek widzi sprzedawcę, końcową kwotę i metodę płatności → człowiek zatwierdza zakup.

Jeżeli przeglądarka nie umożliwia takiego podziału albo trudno sprawdzić, które dane agent może automatycznie wykorzystać, nie należy przekazywać jej pełnej autonomii zakupowej.

Dodatkowe informacje na: https://sajo.pl

FAQ

Czy agent AI może sam zrobić zakupy w internecie?
Tak. Przeglądarki i systemy agentowe mogą technicznie wyszukiwać produkty, otwierać strony, wypełniać formularze, dodawać towary do koszyka, a w określonych konfiguracjach również przechodzić przez proces zakupu. Dokładny zakres zależy od produktu, uprawnień oraz zabezpieczeń ustawionych przez dostawcę.

Czy polecenie „kup mi ten produkt” oznacza zgodę na każdą transakcję?
Nie powinno być tak traktowane. Nadal pozostają parametry takie jak maksymalna cena, sprzedawca, koszt dostawy, adres, metoda płatności i dodatkowe usługi. Im mniej precyzyjne polecenie, tym większe ryzyko, że agent podejmie decyzję inaczej niż zrobiłby to użytkownik.

Czy 3D Secure albo potwierdzenie w aplikacji bankowej rozwiązuje problem?
Nie. Dodatkowe uwierzytelnienie jest mocną barierą, ale nie występuje identycznie przy każdej transakcji. Nie powinno zastępować kontroli uprawnień samego agenta.

Co zrobić, jeśli agent złożył niechciane zamówienie?
Najpierw trzeba sprawdzić status zamówienia u sprzedawcy i spróbować je anulować. Następnie należy zweryfikować obciążenie rachunku lub karty, historię działań agenta oraz zakres danych, do których miał dostęp. W przypadku nieautoryzowanej płatności trzeba skontaktować się z bankiem. Osobno należy ocenić możliwość odstąpienia od umowy; przy typowym zakupie konsumenckim zawieranym na odległość zasadniczo funkcjonuje 14-dniowe prawo odstąpienia, ale istnieją ustawowe wyjątki.

Czy najlepiej całkowicie zablokować agentowi dostęp do zakupów?
Nie zawsze. Automatyczne porównywanie ofert, kontrolowanie dostępności czy przygotowanie koszyka oszczędza czas bez oddawania agentowi pełnej kontroli finansowej. Największe ryzyko zaczyna się dopiero wtedy, gdy system może sam użyć danych płatniczych i zatwierdzić ostatni etap transakcji.

Pierwszą rzeczą do sprawdzenia nie jest więc jakość modelu ani lista obsługiwanych sklepów. Najpierw sprawdź, czy używana przeglądarka wymaga osobnego potwierdzenia przed każdą czynnością powodującą zapłatę oraz czy agent ma dostęp do zapisanej karty i autofillu. Jeżeli zakup może zakończyć się bez takiego punktu kontrolnego, wyłącz autonomiczną finalizację transakcji. To błąd, który należy usunąć przed przekazaniem agentowi jakichkolwiek poważniejszych zadań zakupowych.

No Comments

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *